RSS
 

Notki z tagiem ‘wojna’

Putin wszystko sobie zaplanował?

01 cze

Ukraina i Krym to tylko kolejny punkt długoterminowego planu Putina. Ten plan jest realizowany już od wielu lat. Nie tylko względem wschodniej Ukrainy. Wystarczy mała retrospekcja, powrót do przeszłości i przypomnienie sobie tego, co wydarzyło się na przestrzeni ostatnich kilku lat…

 

GRUZJA 2008

Jeśli ktoś myśli, że Rosja po prostu skorzystała z okazji, jaką były utarczki między Osetyjczykami i Gruzinami, i pod pretekstem uspokojenia sytuacji (Miedwiediew nazywał swoich żołnierzy „strażnikami pokoju”), wdarła się w sierpniu 2008 roku do Gruzji, to jest w grubym błędzie. Putin tę wojnę miał zaplanowaną już od dawna, czekał tylko na taką właśnie okazję…

 

Andriej Iłłarionow, były doradca Putina, przyznał przecież:

Do północy 7 sierpnia, ponad 20 tys. cywilów z Osetii Południowej zostało ewakuowanych do Rosji. Ta liczba odpowiada ponad 90 proc. populacji przyszłego pola walk i ok. 40 proc. całej ludności Osetii Południowej.”

Była to więc zorganizowana akcja…

 

Zresztą sam Putin przyznał, że plan ataku na Gruzję gotowy był wcześniej i jego siły działały w ramach tego planu. Kiedy powstał ten plan? W tej kwestii musimy posłuchać samego Putina: „pod koniec 2006 roku, a ja go autoryzowałem na początku 2007”.

 

Ciekawostką jest to, że od początku konfliktu brali w nim udział „ochotnicy” przybywający z Rosji. Czy nie znamy tego scenariusza z Krymu z 2014 roku?

 

SMOLEŃSK 2010

Nigdy nie byłem zwolennikiem teorii spiskowej jeśli chodzi o śmierć prezydenta Kaczyńskiego. Raczej uważałem to za serię pomyłek, przypadków i wypadków. Ale teraz zaczynam się powoli zastanawiać, czy aby na pewno Putin nie maczał w tym swoich paluszków…

 

Zaatakował Gruzję 2 lata wcześniej. Kaczyński strasznie mu stawał okoniem i głośno krzyczał. Mniejsza o to, czy skutecznie, czy nie, ale pomagał Gruzinom i tworzył im odpowiedni marketing Europie. Putinowi na pewno się to nie podobało. A przecież w planach miał jeszcze odzyskanie Krymu (o czym mówił już kilka lat wcześniej…). Może więc lepiej uciszyć tego krzykacza, bo w przypadku Ukrainy będzie wojował jeszcze bardziej, w końcu zbliżymy się do granicy III RP…

 

Kto wie – być może Putin skorzystał z okazji, że prawie setka prominentnych ludzi leciała jednym samolotem (co za głupota!)? Wcześniej tego nie planował, ale skoro pojawiła się taka opcja, dlaczego nie wpleść jej w długoterminowy plan? W końcu „skosi” nie tylko wojującego prezydenta, ale i inne ważne osobistości, przetrącając tym samym kark polskiemu dowództwu sił zbrojnych.

 

UKRAINA 2014

Nie muszę chyba mówić co zaszło na Ukrainie. Pojawili się separatyści, niemal jak „ochotnicy” w Gruzji. Trzeba było bronić pokoju i mniejszości narodowych. Trzeba było dać możliwość samostanowienia miejscowej ludności. Zresztą, odzyskanie Krymu było w planach Putina już od wielu lat, o czym doskonale wiemy, tylko politycy europejscy to przespali. I dalej śpią. Jeden tylko może by krzyczał, ale zginął w Smoleńsku w 2010 roku.

 

Putin to dla Rosjan mąż stanu. Nie można temu zaprzeczyć. Kto by nie chciał mieć w swoim kraju przywódcy, który zmniejsza im podatki, zwiększa jego siłę, możliwości bojowe, poszerza granice? Dla nas Putin to zagrożenie, ale obiektywnie patrząc jest to sprawny polityk, który planuje na wiele, wiele lat do przodu.

 

Jak już wspomniałem wcześniej – nie jestem zwolennikiem teorii spiskowej jeśli chodzi o Smoleńsk, ale tak się zastanawiam, czy to wszystko nie wkomponowuje się idealnie w całość, pomiędzy Gruzję a Ukrainę.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Europa, Polityka, Polska

 

EuroCyrk i jego małpy

20 maj

W ostatnich miesiącach rzeczywistość polityczna serwuje nam istny EuroCyrk na kółkach, albo Latający EuroCyrk Kołchozu LGBT. Ale wbrew pozorom nie jest śmiesznie, jest wręcz tragicznie. Bardzo tragicznie.

Putin już dawno temu zapowiedział, że wszelkie pro-zachodnie ruchy Ukrainy zakończą się aneksją Krymu (a może i nie tylko Krymu). EuroMajdan był pro-zachodni, a że Putin jest człowiekiem konsekwentnym to zaanektował Krym, grając całemu światu zachodniemu na nosie. Niemcy z Angelą Merkel nie kiwnęły palcem, bo się boją. A teraz bać się mogą jeszcze bardziej, bo Rosja ugadała się z Chinami w sprawie handlu gazem, a więc gdyby „przypadkiem” zabrakło w Europie kontrahenta na rosyjskie surowce, to zawsze pozostają klienci z Państwa Środka. Tak prawdę powiedziawszy – kto bardziej będzie płakał w przypadku przerw dostawy gazu – Europa, która uzależniła się od surowców rosyjskich, czy Rosja, która i tak swój gaz sprzeda? Kto szybciej odnajdzie się w nowej sytuacji?

Owszem, gaz Europie może sprzedać również USA, ale transport przez ocean swoje kosztuje, więc nie będzie to tanie rozwiązanie. Ale UE ma na to pieniądze. Swoich podatników.

Czyja jest więc wina, że Europa ma związane ręce i nie może Putinowi zbytnio podskoczyć? W odpowiedzi na to pytanie napiszę tylko tyle, że PONOĆ Unia Europejska powstała po to, aby być silnym i niezależnym podmiotem na arenie międzynarodowej. A tymczasem…

Do tego zbliżają się EuroWybory. Kolejny cyrk na kółkach. Partia rządząca i główna partia opozycyjna przekrzykują się nawzajem, jakich to cudów nie dokonają, będąc w Parlamencie Europejskim (bądźmy szczerzy, nasi posłowie, bez odpowiednio dużej koalicji z innymi europejskimi partiami mogą g*** zdziałać). A tymczasem media straszą ludzi rosnącą popularnością EuroSceptyków (w Polsce są to m.in. ludzie z Kongresu Nowej Prawicy). Nawet pan premier zapowiedział, że będzie zwalczał EuroSceptyków. Bo EuroSceptycy to zagrożenie…

…a może odpowiedź na nastroje społeczne w Europie? Nieprawdą jest to, o czym mówił prezydent Komorowski, że 89% Polaków jest zadowolonych z członkostwa w UE. Gdyby spojrzeć na dane Eurostatu, nie tylko w Polsce, ale generalnie w całej Unii Europejskiej panuje odwrót od EuroEntuzjazmu. Coraz więcej Polaków, Węgrów, Francuzów, Brytyjczyków, Hiszpanów itd. jest tym molochem politycznym zmęczonych. UE nie rozwiązuje ich problemów, tak jak by sobie tego ludzie życzyli. Albo inaczej: UE nie rozwiązuje w ogóle problemów, tworzy wręcz nowe!

I tak oto EuroCyrk nabiera rozmachu. Kandydaci na EuroPosłów obrzucają się pięknymi, fantazyjnymi hasłami wyborczymi. To już nawet nie kiełbasa wyborcza, no chyba że z jednorożca, bo ich pomysły to istne fantazje, które nigdy się nie ziszczą (choćby dlatego, że nie kiwną palcami dla ich ziszczenia). A u boku EuroCyrku i całej tej fantazyjności Władimir Putin jak najbardziej realnie anektuje Krym, grając EuroMajdanowi i EuroKołchozowi na nosie. Nikt nic nie powie, bo Putin doskonale zaplanował to sobie wiele lat temu. Putin jest silny. Putin jest groźny. A małpy zżerają EuroCyrk od środka debatując nad krzywizną banana…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Europa, Polityka, Polska

 

Polacy truchleją!

23 sty

Poznając historię Polski – czy to brawurowych pogromów dokonanych na przeważającym liczebnie rycerstwem wroga, czy to epizodów dotyczących zwycięskich walk majestatycznej husarii, czy to zrywów narodowościowych pod zaborami, czy też oporu podczas II wojny światowej i 50 lat komunistycznej okupacji… można dojść do jednego wniosku. Polacy to naród niezwykle waleczny.

Byli narodem niezwykle walecznym.

Być może moje obserwacje i wynikające z nich wnioski są niewłaściwe, być może natrafiam na nieodpowiednich ludzi, a być może… po prostu Polacy są coraz mniej skorzy do walki. Coraz częściej zdarza mi się słyszeć od ludzi młodych, że w razie wybuchu wojny nie walczyliby o wolność swojej ojczyzny. Może uważają, że i tak niepodległość została sprzedana dla UE? A może po prostu truchleją…?

Coraz częściej zdarza mi się słyszeć, szczególnie od młodych Polaków, że gdyby ich ojczyznę najechał wróg, spakowaliby się i czym prędzej wyjechali za granicę. Najlepiej do ciepłych krajów, gdzieś gdzie można odpocząć od tego wszystkiego, od tego dosłownego zgiełku (i rumoru). Gdzieś, gdzie można wystawić swoje ciało na ciepłe promienie słońca, zamiast nadstawiać dumnie piersi, w obronie tego co się kocha, w obronie tego, co kształtowało mentalność, osobowość, temperament…

Może to wynik tego, że widząc, iż od 20 lat po zerwaniu kajdanów komuny, ciągle nic się nie zmienia – kraj ten nie zasługuje na poświęcenie własnych obywateli?

Może to efekt trendów i mody, która napłynęła z zachodu i pogrąża narody w autodestrukcji, oddając pole do popisu mniejszościom narodowym (przypomnijcie sobie gorące zamieszki w Paryżu czy Londynie)?

Może to następstwo bogacenia się (powolnego, bo powolnego, ale jednak) Polaków, a co za tym idzie przyzwyczajania się do luksusów?

Tak czy inaczej przeraża mnie, kiedy słyszę od młodego Polaka, że w razie wybuchu wojny z zachodnim sąsiadem… przeszedłby na stronę Wehrmachtu. Bo nie chce być po stronie przegranych…

…czy to strach przed porażką? Przecież prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy się nie boją i stawiają czoła wszelkim trudom!

Czy Ci waleczni Polacy, czy pogromcy Turków spod Wiednia, czy to wielowiekowe silne i stateczne przedmurze chrześcijaństwa, czy ów największy i najlepiej zorganizowany w wojnie partyzanckiej naród, czy ten bezwzględny młot na Żelazną Kurtynę…

…czy Polacy truchleją?

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Polacy