RSS
 

Notki z tagiem ‘społeczeństwo’

Ania i Krysia kontra Gospodarka

31 sty

Zabawne są problemy polskiego parlamentu – gospodarka dołuje, bezrobocie rośnie, kolejne firmy ogłaszają upadłość, co chwila głośno robi się o parabankowych następcach Amber Gold, szpitale nie mają pieniędzy na leczenie, drogi dziurawe jak ser szwajcarski, młodzi nie mają gdzie mieszkać, przyrost naturalny na niebezpiecznie niskim poziomie

a Sejm zajmuje się ustawą na temat związków partnerskich.

Fakt faktem sprawa ta powinna być załatwiona już dawno, bo kwestie „rodziny”, czyli podstawowej komórki społecznej, bez której naród i państwo nie mogą istnieć, to sprawa najwyższej wagi. Jednak teraz, w tak ciężkich czasach, premier i jego pracownicy powinni raczej myśleć nad tym co zrobić, by gospodarka ruszyła do przodu, by Polakom żyło się lepiej.
(choć odpowiedź na to jest prosta – zmniejszyć podatki!)

Choć z drugiej strony, dając społeczeństwu tematy zastępcze pod postacią pani bokser Anny Grodzkiej i starej panny Krystyny Pawłowicz, czy wywołując dyskusje nad słusznością (lub nie) zalegalizowania związków partnerskich, społeczeństwo nie myśli o problemach, a więc jest szczęśliwe (lub w mniejszym stopniu nieszczęśliwe), czyli żyje się mu lepiej.

Nawet ja – człowiek sceptycznie podchodzący do homoseksualistów i transseksualistów – uważam, że ludzie tacy powinni mieć prawo do „swojej drogi do szczęścia”. Nikomu przecież nie szkodzą (o ile nie robią zupełnie niepotrzebnych Parad Równości), a to co robią w swoim własnym domu, czy w swoim własnym łóżku – to ich prywatna sprawa. Nie możemy komuś narzucać swoich poglądów na kwestie intymne. Zresztą nie tylko o to chodzi. Związki partnerskie ułatwią życie takim ludziom pod kątem brania kredytów, czy prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego. Dlaczego mielibyśmy ich skazywać na niemożność wzięcia kredytu hipotecznego? Przecież m.in. poprzez budownictwo (które w Polsce leży na łopatkach i kwiczy) kraj i jego gospodarska się rozwija.

W konflikcie Grodzka kontra Pawłowicz nie opowiem się po żadnej stronie. A to z tego powodu, że wypowiedź Pawłowicz na temat „bezproduktywnych dla narodu” (jak określiła homoseksualistów) odnosi się również do niej samej, bo w końcu jest bezdzietną panną, a na dodatek jako posłanka żyje na garnuszku państwa. Jednak analizując biografię i dorobek polityczny, społeczny, a także wiedzę, doświadczenie etc. to właśnie Pawłowicz bardziej nadaje się do parlamentu niż Grodzka. „Zasługi” tej ostatniej raczej nazwałbym iluzorycznymi, kompetencje – wątpliwymi. W moim odczuciu dostała się do Sejmu nie z racji swoich poglądów, czy programu politycznego, a z racji spełnienia roli pewnego rodzaju clowna – w końcu Polacy lubią najpierw „dla jaj” (choć Grodzka już ich nie ma) wybrać clowna, a później ponarzekać, że kto wybrał kogoś/coś takiego (podobnie przecież było z wyborem Leppera, czy „Koko Koko Euro Spoko”). Oczywiście moje poglądy mogą zostać zweryfikowane w następnych wyborach, ale obstawiam, że Grodzka na kolejną kadencję posłanką nie zostanie.

Owszem, Grodzka ma twarz boksera. Ale nie to jest teraz najważniejsze, bo to nie Grodzka boksuje i nokautuje gospodarkę Polski. Tę ostatnią niszczą wysokie podatki, ogromna biurokracja, kiepsko skonstruowane prawo. I tym się teraz zajmijmy, zanim z kraju wyjedzie kolejny milion, dwa czy trzy miliony młodych ludzi, szukających lepszego życia w Wielkiej Brytanii, Niemczech, czy Francji…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Gospodarka, Polacy

 

Gdzie Polaków dwóch…

14 gru

…tam niekoniecznie trzy zdania. Zdanie może być jedno – wspólne. Ale i tak jeden drugiemu podstawi nogę.

 

To przykra prawda, ale zaobserwowana u mnie wśród wielu Polaków. Nie mówię o wszystkich, nie chcę generalizować, bo to byłoby fałszywe uogólnienie. Ale, jak zauważyłem, na tle innych narodowości Polacy wypadają źle – nie pobiegną oni tak łatwo pomóc swojemu pobratymcowi…

 

A spójrzmy Chociażby… o Albańczykach można powiedzieć wiele złego. Nie tylko to, że są zbrodniarzami, nie tylko to, że do dziś znaczna część członków tego narodu prowadzi terrorystyczną działalność na granicy z ościennymi państwami na Bałkanach, ale i to, że są istnymi monopolistami w handlu żywym towarem – kobietami. Spora część burdel-biznesu w Europie podlega Albańczykom. Potrafią być brutalni, bezwzględni, zresztą w pamięci utkwił mi fragment „Białej gorączki” Hugo-Badera, w której jedna z kobiet opowiada, do czego zdolni są ci ludzie…

 

Jednak Albańczyk za Albańczykiem pójdzie w ogień. Jeśli na ulicy Londynu jeden Albańczyk „dostanie w mordę”, wiadomym jest to, że trzech innych pomoże mu wziąć odwet.

 

Jeśli na placu Trafalgar murzyn okradnie białą z torebki, to pięciu innych, zupełnie mu obcych murzynów, pomoże mu uciec z tą torebką (wcale tego nie popieram – chodzi o poczucie wspólnoty!).

 

A Polacy? Polak sprowadzi Polaka do Londynu. Ale nie po to, aby pomóc załatwić mu robotę, jedynie po to, by go wyrolować i ograbić z pieniędzy. Prędzej podstawi mu nogę, żeby przypadkiem nie znalazł lepszej roboty i nie zarabiał od niego więcej. Albo po prostu – byleby tylko nie poprawił się jego status. Bo wywoła zazdrość…

 

Znam te historie:

 

Jeśli jeden Amerykanin ma 20 krów, a drugi 50 krów, to ten co ma mniej będzie się starał, żeby też mieć 50 krów albo i więcej!

Jeśli jeden Polak ma 2 krowy, a drugi ma ich 10, to ten co ma mniej zrobi wszystko, żeby ten drugi miał też tylko 2 krowy, a najlepiej żadnej!

 

To smutna i przykra prawda o Polakach.

 

Choć historia pokazuje, że potrafią się zjednoczyć… szczególnie jak ktoś ukręci nad ich głowami bata. Zabory, hitlerowcy, komuna…

 

 

Z drugiej jednak strony znam Polaków bardzo gościnnych, otwartych, skorych do pomocy. Chętnie wyciągających pomocną dłoń… Oferujących swój przysłowiowy „wdowi grosz”.

 

 

Mam jednak wrażenie, że większość z Was, marząc o „dobrobycie zachodu”, pożądliwie dąży za pieniądzem, wzajem się oszukując i wyzyskując. To zgubna droga. Nie chodzi o katolicką moralność (bo nie jestem katolikiem), chodzi o wyniszczanie poczucia wspólnoty, które przecież jest tak bardzo ważne, jeśli chcecie jako świadomy i silny naród przetrwać w nadchodzących, ciężkich dla świata czasach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polacy

 

Jacy są Polacy? Pierwsze wrażenia

24 paź
Jeszcze przez długi czas po wylądowaniu w Polsce zastanawiałem się nad tym, co mnie spotka od mieszkańców tego niepozornego kraju. Czy są to stereotypowi alkoholicy skłonni do bijatyk, a może zapracowani ludzie, którzy nie mają czasu na dzielenie się szczęściem ze znajomymi i rodziną? Ulice są bezpieczne, czy lepiej nie zapuszczać się w nie po zmroku, szczególnie w pojedynkę?
Widząc te mijające mnie smutne twarze pomyślałem – ależ ten naród jest depresyjny! Czy rzeczywiście źle im się tak wiedzie, czy rzeczywiście mają tak trudną sytuację, że na ich buziach nie rysują się choćby drobne zalążki uśmiechu?
Wkrótce jednak przekonałem się, że Polacy to ludzie zamknięci w sobie, ale tylko do czasu… W wąskiej grupie znajomych przechodzą metamorfozę i stają się znacznie bardziej otwarci niż Brytyjczycy, czy Niemcy. Stają się spontaniczni! Radośni! Dowcipkują, żartują, robią sobie kawały. Coś niesamowitego. W czterech ścianach polskiego domostwa istnieje zupełnie inny świat niż na polskich ulicach. Jak to się dzieje?
Tylko ta skłonność do narzekania…
…choć z perspektywy czasu nie dziwię się Polakom. Patrząc na ich kraj pełen niewykorzystanych możliwości, pełen niespełnionych marzeń, pełen perspektyw, które grzęzną w politycznym bagnie… chyba sam bym stracił optymizm po tylu latach od słynnej (i nie do końca przeprowadzonej) transformacji.

Jeszcze przez długi czas po wylądowaniu w Polsce zastanawiałem się nad tym, co mnie spotka od mieszkańców tego niepozornego kraju. Czy są to stereotypowi alkoholicy skłonni do bijatyk, a może zapracowani ludzie, którzy nie mają czasu na dzielenie się szczęściem ze znajomymi i rodziną? Ulice są bezpieczne, czy lepiej nie zapuszczać się w nie po zmroku, szczególnie w pojedynkę?

Widząc te mijające mnie smutne twarze pomyślałem – ależ ten naród jest depresyjny! Czy rzeczywiście źle im się tak wiedzie, czy rzeczywiście mają tak trudną sytuację, że na ich buziach nie rysują się choćby drobne zalążki uśmiechu?

Wkrótce jednak przekonałem się, że Polacy to ludzie zamknięci w sobie, ale tylko do czasu… W wąskiej grupie znajomych przechodzą metamorfozę i stają się znacznie bardziej otwarci niż Brytyjczycy, czy Niemcy. Stają się spontaniczni! Radośni! Dowcipkują, żartują, robią sobie kawały. Coś niesamowitego. W czterech ścianach polskiego domostwa istnieje zupełnie inny świat niż na polskich ulicach. Jak to się dzieje?

Tylko ta skłonność do narzekania…

…choć z perspektywy czasu nie dziwię się Polakom. Patrząc na ich kraj pełen niewykorzystanych możliwości, pełen niespełnionych marzeń, pełen perspektyw, które grzęzną w politycznym bagnie… chyba sam bym stracił optymizm po tylu latach od słynnej (i nie do końca przeprowadzonej) transformacji.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Polacy