RSS
 

Notki z tagiem ‘opieka zdrowotna’

Masowa eutanazja

29 paź

 

Czasem wydaje mi się, że Polacy to naród bogaczy. I nie chodzi tylko o ich gościnność oraz fakt, że większość ludzi tu mieszkających to istne ucieleśnienie funkcjonującego wśród miejscowych powiedzenia „czym chata bogata”. Polacy to rozrzutnicy, wręcz marnotrawni, bo wydają pieniądze na rzeczy i sprawy bezużyteczne lub użyteczne w minimalnym stopniu.
O czym mówię? O polskiej służbie zdrowia. Nie twierdzę, że w zdrowie nie powinno się inwestować, wręcz przeciwnie, uważam, że powinno się w nie inwestować, ale inwestować DOBRZE. Czyli skutecznie, pewnie, z pewnym zwrotem. Czy opłacanie składek zdrowotnych w Polsce jest skuteczne?
Powiem tak: wizyta u okulisty czy laryngologa – 4 miesiące w kolejce, wizyta u kardiologa lub neurologa – 10 miesięcy czekania, krioterapia – za rok… (terminy te są z życia wzięte, a jak pokazują statystyki – ponad 5% specjalistów ma kolejki dłuższe niż pół roku!). Prędzej można wyzionąć ducha niż doczekać się jakichkolwiek badań. Nic więc dziwnego, że (jak twierdzi GUS) około 4,5 miliona Polaków mimo takiej potrzeby – ani razu w roku nie korzysta z państwowych usług lekarskich. A płaci się za to dość solidnie, szczególnie jak na polskie warunki płacowe. Wystarczy dla przykładu powiedzieć, iż przy zarobkach rzędu 1.800 zł brutto (netto: 1320,43 zł) składki zdrowotnej Polak płaci 139,79 zł, przy zarobkach 2.500 zł brutto (netto: 1808,10 zł) składka ta wynosi 194,15 zł, przy zarobkach równych 3.500 zł brutto (netto: 2505,34 zł) składka ta wzrasta do 271,81 zł, a przy pensji wartości 4.500 zł brutto (netto: 3.201,58 zł) składka zdrowotna osiąga poziom 349,47 zł. Prawda że sporo?
Dla porównania ubezpieczenie w sektorze prywatnej opieki zdrowotnej wynosi od ok. 50 do 200 zł, zależnie od firmy, a także od zakresu usług. Jednak nawet te najtańsze oferty są w zdecydowanej mierze wystarczające dla większości potrzeb Polaków. Jeśli ktoś się nie czuje pewien, może spokojnie wykupić droższą opcję, choćby za 200 zł, co równa się przymusowej opłacie na leczenie państwowe przy zarobkach równych ok. 2.575 zł brutto (czyli netto 1.860,78 zł), a takie ubezpieczenie oferuje znacznie wyższej jakości usługi (a mało którego Polaka stać na prywatne ubezpieczenie, bo już kupę kasy wydał na państwowe) niż społeczne. Problem w tym, że Polacy MUSZĄ płacić składki zdrowotne, bo sami się zgodzili na taki układ (takie sobie rządy obierali – m.in. postkomunistów), bo niby tak „będzie im lepiej”. Tylko czy jest lepiej – to już pozostawię czytelniku Tobie do osądu.
Do tego ile można oszczędzić? Weźmy przypadek, w którym Polak wykupuje ubezpieczenie prywatne o 100 zł tańsze niż wymagałoby od niego tego Państwo przy danym poziomie zarobków. Upraszczając, nie wliczając inflacji ani żadnych zmian w wypłacie, po 20 latach uzbiera się oszczędności 24 tysiące złotych. Co byś za to kupił?
Na pewno więcej, niż w polskiej państwowej służbie zdrowia.
Dlatego mogę powiedzieć, że Polacy to naród rozrzutników marnotrawnych, ale i naród bardzo nowoczesny (w pewnym sensie), bo nim zachód Europy o tym pomyślał, nad Wisłą już dawno wprowadzono system eutanazji społecznej. Szkoda tylko, że tak drogiej eutanazji i przymusowej dla wszystkich, którzy muszą bardzo powoli i boleśnie umierać w poczekalniach polskich szpitali…
Trochę smutne to podsumowanie (na zbliżające się żałobne polskie Halloween), ale niestety prawdziwe.

Czasem wydaje mi się, że Polacy to naród bogaczy. I nie chodzi tylko o ich gościnność oraz fakt, że większość ludzi tu mieszkających to istne ucieleśnienie funkcjonującego wśród miejscowych powiedzenia „czym chata bogata”. Polacy to rozrzutnicy, wręcz marnotrawni, bo wydają pieniądze na rzeczy i sprawy bezużyteczne lub użyteczne w minimalnym stopniu.

 

O czym mówię? O polskiej służbie zdrowia. Nie twierdzę, że w zdrowie nie powinno się inwestować, wręcz przeciwnie, uważam, że powinno się w nie inwestować, ale inwestować DOBRZE. Czyli skutecznie, pewnie, z pewnym zwrotem. Czy opłacanie składek zdrowotnych w Polsce jest skuteczne?

 

Powiem tak: wizyta u okulisty czy laryngologa – 4 miesiące w kolejce, wizyta u kardiologa lub neurologa – 10 miesięcy czekania, krioterapia – za rok… (terminy te są z życia wzięte, a jak pokazują statystyki – ponad 5% specjalistów ma kolejki dłuższe niż pół roku!). Prędzej można wyzionąć ducha niż doczekać się jakichkolwiek badań. Nic więc dziwnego, że (jak twierdzi GUS) około 4,5 miliona Polaków mimo takiej potrzeby – ani razu w roku nie korzysta z państwowych usług lekarskich. A płaci się za to dość solidnie, szczególnie jak na polskie warunki płacowe. Wystarczy dla przykładu powiedzieć, iż przy zarobkach rzędu 1.800 zł brutto (netto: 1320,43 zł) składki zdrowotnej Polak płaci 139,79 zł, przy zarobkach 2.500 zł brutto (netto: 1808,10 zł) składka ta wynosi 194,15 zł, przy zarobkach równych 3.500 zł brutto (netto: 2505,34 zł) składka ta wzrasta do 271,81 zł, a przy pensji wartości 4.500 zł brutto (netto: 3.201,58 zł) składka zdrowotna osiąga poziom 349,47 zł. Prawda że sporo?

 

Dla porównania ubezpieczenie w sektorze prywatnej opieki zdrowotnej wynosi od ok. 50 do 200 zł, zależnie od firmy, a także od zakresu usług. Jednak nawet te najtańsze oferty są w zdecydowanej mierze wystarczające dla większości potrzeb Polaków. Jeśli ktoś się nie czuje pewien, może spokojnie wykupić droższą opcję, choćby za 200 zł, co równa się przymusowej opłacie na leczenie państwowe przy zarobkach równych ok. 2.575 zł brutto (czyli netto 1.860,78 zł), a takie ubezpieczenie oferuje znacznie wyższej jakości usługi (a mało którego Polaka stać na prywatne ubezpieczenie, bo już kupę kasy wydał na państwowe) niż społeczne. Problem w tym, że Polacy MUSZĄ płacić składki zdrowotne, bo sami się zgodzili na taki układ (takie sobie rządy obierali – m.in. postkomunistów), bo niby tak „będzie im lepiej”. Tylko czy jest lepiej – to już pozostawię czytelniku Tobie do osądu.

Do tego ile można oszczędzić? Weźmy przypadek, w którym Polak wykupuje ubezpieczenie prywatne o 100 zł tańsze niż wymagałoby od niego tego Państwo przy danym poziomie zarobków. Upraszczając, nie wliczając inflacji ani żadnych zmian w wypłacie, po 20 latach uzbiera się oszczędności 24 tysiące złotych. Co byś za to kupił?

 

Na pewno więcej, niż w polskiej państwowej służbie zdrowia.

 

Dlatego mogę powiedzieć, że Polacy to naród rozrzutników marnotrawnych, ale i naród bardzo nowoczesny (w pewnym sensie), bo nim zachód Europy o tym pomyślał, nad Wisłą już dawno wprowadzono system eutanazji społecznej. Szkoda tylko, że tak drogiej eutanazji i przymusowej dla wszystkich, którzy muszą bardzo powoli i boleśnie umierać w poczekalniach polskich szpitali…

 

Trochę smutne to podsumowanie (na zbliżające się żałobne polskie Halloween), ale niestety prawdziwe.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Zdrowie