RSS
 

Notki z tagiem ‘naród’

Polacy truchleją!

23 sty

Poznając historię Polski – czy to brawurowych pogromów dokonanych na przeważającym liczebnie rycerstwem wroga, czy to epizodów dotyczących zwycięskich walk majestatycznej husarii, czy to zrywów narodowościowych pod zaborami, czy też oporu podczas II wojny światowej i 50 lat komunistycznej okupacji… można dojść do jednego wniosku. Polacy to naród niezwykle waleczny.

Byli narodem niezwykle walecznym.

Być może moje obserwacje i wynikające z nich wnioski są niewłaściwe, być może natrafiam na nieodpowiednich ludzi, a być może… po prostu Polacy są coraz mniej skorzy do walki. Coraz częściej zdarza mi się słyszeć od ludzi młodych, że w razie wybuchu wojny nie walczyliby o wolność swojej ojczyzny. Może uważają, że i tak niepodległość została sprzedana dla UE? A może po prostu truchleją…?

Coraz częściej zdarza mi się słyszeć, szczególnie od młodych Polaków, że gdyby ich ojczyznę najechał wróg, spakowaliby się i czym prędzej wyjechali za granicę. Najlepiej do ciepłych krajów, gdzieś gdzie można odpocząć od tego wszystkiego, od tego dosłownego zgiełku (i rumoru). Gdzieś, gdzie można wystawić swoje ciało na ciepłe promienie słońca, zamiast nadstawiać dumnie piersi, w obronie tego co się kocha, w obronie tego, co kształtowało mentalność, osobowość, temperament…

Może to wynik tego, że widząc, iż od 20 lat po zerwaniu kajdanów komuny, ciągle nic się nie zmienia – kraj ten nie zasługuje na poświęcenie własnych obywateli?

Może to efekt trendów i mody, która napłynęła z zachodu i pogrąża narody w autodestrukcji, oddając pole do popisu mniejszościom narodowym (przypomnijcie sobie gorące zamieszki w Paryżu czy Londynie)?

Może to następstwo bogacenia się (powolnego, bo powolnego, ale jednak) Polaków, a co za tym idzie przyzwyczajania się do luksusów?

Tak czy inaczej przeraża mnie, kiedy słyszę od młodego Polaka, że w razie wybuchu wojny z zachodnim sąsiadem… przeszedłby na stronę Wehrmachtu. Bo nie chce być po stronie przegranych…

…czy to strach przed porażką? Przecież prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy się nie boją i stawiają czoła wszelkim trudom!

Czy Ci waleczni Polacy, czy pogromcy Turków spod Wiednia, czy to wielowiekowe silne i stateczne przedmurze chrześcijaństwa, czy ów największy i najlepiej zorganizowany w wojnie partyzanckiej naród, czy ten bezwzględny młot na Żelazną Kurtynę…

…czy Polacy truchleją?

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Polacy

 

Gdzie Polaków dwóch…

14 gru

…tam niekoniecznie trzy zdania. Zdanie może być jedno – wspólne. Ale i tak jeden drugiemu podstawi nogę.

 

To przykra prawda, ale zaobserwowana u mnie wśród wielu Polaków. Nie mówię o wszystkich, nie chcę generalizować, bo to byłoby fałszywe uogólnienie. Ale, jak zauważyłem, na tle innych narodowości Polacy wypadają źle – nie pobiegną oni tak łatwo pomóc swojemu pobratymcowi…

 

A spójrzmy Chociażby… o Albańczykach można powiedzieć wiele złego. Nie tylko to, że są zbrodniarzami, nie tylko to, że do dziś znaczna część członków tego narodu prowadzi terrorystyczną działalność na granicy z ościennymi państwami na Bałkanach, ale i to, że są istnymi monopolistami w handlu żywym towarem – kobietami. Spora część burdel-biznesu w Europie podlega Albańczykom. Potrafią być brutalni, bezwzględni, zresztą w pamięci utkwił mi fragment „Białej gorączki” Hugo-Badera, w której jedna z kobiet opowiada, do czego zdolni są ci ludzie…

 

Jednak Albańczyk za Albańczykiem pójdzie w ogień. Jeśli na ulicy Londynu jeden Albańczyk „dostanie w mordę”, wiadomym jest to, że trzech innych pomoże mu wziąć odwet.

 

Jeśli na placu Trafalgar murzyn okradnie białą z torebki, to pięciu innych, zupełnie mu obcych murzynów, pomoże mu uciec z tą torebką (wcale tego nie popieram – chodzi o poczucie wspólnoty!).

 

A Polacy? Polak sprowadzi Polaka do Londynu. Ale nie po to, aby pomóc załatwić mu robotę, jedynie po to, by go wyrolować i ograbić z pieniędzy. Prędzej podstawi mu nogę, żeby przypadkiem nie znalazł lepszej roboty i nie zarabiał od niego więcej. Albo po prostu – byleby tylko nie poprawił się jego status. Bo wywoła zazdrość…

 

Znam te historie:

 

Jeśli jeden Amerykanin ma 20 krów, a drugi 50 krów, to ten co ma mniej będzie się starał, żeby też mieć 50 krów albo i więcej!

Jeśli jeden Polak ma 2 krowy, a drugi ma ich 10, to ten co ma mniej zrobi wszystko, żeby ten drugi miał też tylko 2 krowy, a najlepiej żadnej!

 

To smutna i przykra prawda o Polakach.

 

Choć historia pokazuje, że potrafią się zjednoczyć… szczególnie jak ktoś ukręci nad ich głowami bata. Zabory, hitlerowcy, komuna…

 

 

Z drugiej jednak strony znam Polaków bardzo gościnnych, otwartych, skorych do pomocy. Chętnie wyciągających pomocną dłoń… Oferujących swój przysłowiowy „wdowi grosz”.

 

 

Mam jednak wrażenie, że większość z Was, marząc o „dobrobycie zachodu”, pożądliwie dąży za pieniądzem, wzajem się oszukując i wyzyskując. To zgubna droga. Nie chodzi o katolicką moralność (bo nie jestem katolikiem), chodzi o wyniszczanie poczucia wspólnoty, które przecież jest tak bardzo ważne, jeśli chcecie jako świadomy i silny naród przetrwać w nadchodzących, ciężkich dla świata czasach.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Polacy