RSS
 

Notki z tagiem ‘edukacja’

Lektury szkolne są ciężkie

28 lis

Polacy są w ogonie Europy, jeśli chodzi o czytelnictwo. Dlaczego tak się dzieje?

Dla mnie odpowiedź jest prosta. Polskie szkoły katują młodzież ciężkimi lekturami, przez które można tylko zrazić się do czytania, więc i na starość niechętnie sięgają po tego typu rozrywki. Bo „wiedzą” czym to śmierdzi.

A jeśli mówię o „ciężkości” tych lektur, to nie chodzi mi o grubość i wagę książek. Raczej o zawartość.

Ja wiem, że polska tradycja mówi, że „Krzyżaków”, czy „W pustyni i w puszczy” przeczytać trzeba. Znam nawet jednego człowieka, który jest fanem tego drugiego tytułu. Ale bądźmy szczerzy: Sienkiewicza czyta się ciężko, bardzo ciężko, więc przymuszanie dzieci do tego, by zapoznały się z treścią tych dwu książek to torturowanie ich. One tego nie zapomną i na pewno rynkowi wydawniczemu na przyszłość się odwdzięczą – nie czytając zupełnie nic.

 

Szkoły powinny zastanowić się nad tym, co każą czytać swoim uczniom. Książki powinny być nie tylko wartościowe artystycznie, moralnie, powinny być nie tylko pouczające, ale i ciekawe, zachęcające do dalszej lektury innych pozycji. A nie tylko kolejni tragiczni bohaterowie, nie tylko kolejne rozważania nad cierpieniem zakochanego chłopca, czy narzekania na utraconą ojczyzną. Jeszcze do tego „Gloria Victis” i chwalenie zwyciężonych. Polacy, bądźcie wreszcie narodem zwycięzców! Chwalcie tych co wygrali, a nie tych co polegli! I zmieńcie lektury… będziecie wówczas najbardziej oczytanym narodem zwycięzców w Europie.

 

P.S.

Lem, czy Sapkowski, a nawet Dukaj i jego fantastyczny wręcz „Lód” to według mnie doskonali kandydaci na to, aby wyprzeć ze szkół kilka ciężkich lektur.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Edukacja

 

Nasza droga oświato…

26 paź
Polska jest piękna, choć nie zawsze dla mnie zrozumiała. Przyjechałem tu z daleka 10 lat temu i wciąż wiele rzeczy mnie zadziwia, wciąż wielu rzeczy nie potrafię zrozumieć. Na przykład takie szkolnictwo – stoi tu na bardzo niskim poziomie. W moim kraju na studia idzie mało osób, bo raz że trudno się dostać, dwa że do wykonywania większości zawodów wystarcza szkoła średnia, która na prawdę dużo uczy młodego człowieka. Tymczasem w Polsce wielu młodych ludzi musi iść na studia, pewnie dlatego że mało się nauczyli w technikum czy w liceum. W Polsce ok. 15% ludzi ma dyplomy wyższych uczelni, wśród aktywnych zawodowo wskaźnik ten wynosi 27%!!! A prawie 90% dorosłych mieszkańców Polski ma wykształcenie przynajmniej średnie! Tymczasem w Wielkiej Brytanii ten ostatni wskaźnik plasuje się na poziomie 76%, we Francji 70%, w Hiszpanii 53%, a w Portugalii ok. 32%. Dla mnie wniosek jest jeden – w Polsce jest gorszy poziom nauczania niż na zachodzie, bo większość ludzi stać umysłowo na zaliczenie choćby matury. A przecież wiemy, że większość nie nadaje się tak naprawdę do tego, żeby w ogóle do matury podchodzić! Skąd więc tak wysoka zdawalność egzaminu dojrzałości? Przymykanie oka na głupotę, odpuszczanie, pozwoleństwo na ściąganie, no i generalnie słaby poziom wiedzy przekazywanej uczniom.
Zresztą (lubię Polskę i Polaków, więc nie piszę tak o nich z powodu antypatii, moja złośliwość ma dać do myślenia) wystarczy spojrzeć na to gdzie się lepiej żyje – w wykształconej Polsce, czy głupiej Wielkiej Brytanii? To Brytyjczycy uciekają nad Wisłę, czy Polacy nad Tamizę?
Najbardziej przeraża mnie jednak fakt, że Polacy myślą iż szkoły mają darmowe lub prawie darmowe. Akurat na całym świecie nie ma nic darmowego, a tym bardziej szkolnictwo, które pochłania ogromne sumy pieniędzy. Postanowiłem się nieco w temacie zorientować i dowiedziałem się iż w minionym 2011 roku z budżetu państwa poszło na ten cel 37,2 miliarda złotych! To nazywacie darmową edukacją? Przecież to wy – wszyscy pracujący – płacicie podatki, które idą na ten cel. Więc wasze dzieci uczą się 13-18 lat, a wy płacicie na tę potężną machinę przez całe życie! Z racji że w Polsce jest legalnie pracujących ok. 16 milionów mieszkańców, daje więc nam to średnio ok. 2.300 zł rocznie na na jednego pracującego. Małżeństwo płaci więc rocznie 4.600 zł (czyli ponad 380 zł miesięcznie) na marnej renomy szkoły, bez względu na to, czy mają dzieci, czy nie, czy ich dzieci jeszcze nie chodzą do szkoły, czy już ją dawno skończyły. Mając 60 lat Polak nadal musi przecież płacić podatki, mimo że jego dzieci dawno już założyły swoje rodziny i dawno już do szkół nie chodzą. Przeraża mnie to tym bardziej, że tak wielu Polaków mówi o darmowym nauczaniu. Polskie szkoły są drogie i kiepskie, bo w końcu co 9 bezrobotny w Polsce to osoba z wyższym wykształceniem. A ci co mają to i tak w znacznym stopniu w zawodzie innym niż wyuczony…
Bardzo drogie, jak na polskie warunki, bardzo kiepskie, jak na światowe standardy są polskie szkoły. Nie są bezpłatne. Bo do wymienionych przeze mnie powyżej kosztów należy doliczyć wszelkie opłaty na komitety rodzicielskie, opłaty na studiach (nie tylko zaocznych, ale i wszelkie powtórki egzaminów dla studentów dziennych)… no i oczywiście książki, zeszyty, przybory szkolne. Małżeństwo płacące miesięcznie 380 zł na szkołę powinno otrzymać wysoki poziom nauczania dzieci, który zapewni im w przyszłości dobry start na rynku pracy, a także darmowe książki i przybory szkolne!

Polska jest piękna, choć nie zawsze dla mnie zrozumiała. Przyjechałem tu z daleka 10 lat temu i wciąż wiele rzeczy mnie zadziwia, wciąż wielu rzeczy nie potrafię zrozumieć. Na przykład takie szkolnictwo – stoi tu na bardzo niskim poziomie. W moim kraju na studia idzie mało osób, bo raz że trudno się dostać, dwa że do wykonywania większości zawodów wystarcza szkoła średnia, która na prawdę dużo uczy młodego człowieka. Tymczasem w Polsce wielu młodych ludzi musi iść na studia, pewnie dlatego że mało się nauczyli w technikum czy w liceum. W Polsce ok. 15% ludzi ma dyplomy wyższych uczelni, wśród aktywnych zawodowo wskaźnik ten wynosi 27%!!! A prawie 90% dorosłych mieszkańców Polski ma wykształcenie przynajmniej średnie! Tymczasem w Wielkiej Brytanii ten ostatni wskaźnik plasuje się na poziomie 76%, we Francji 70%, w Hiszpanii 53%, a w Portugalii ok. 32%. Dla mnie wniosek jest jeden – w Polsce jest gorszy poziom nauczania niż na zachodzie, bo większość ludzi stać umysłowo na zaliczenie choćby matury. A przecież wiemy, że większość nie nadaje się tak naprawdę do tego, żeby w ogóle do matury podchodzić! Skąd więc tak wysoka zdawalność egzaminu dojrzałości? Przymykanie oka na głupotę, odpuszczanie, pozwoleństwo na ściąganie, no i generalnie słaby poziom wiedzy przekazywanej uczniom.

 
Zresztą (lubię Polskę i Polaków, więc nie piszę tak o nich z powodu antypatii, moja złośliwość ma dać do myślenia) wystarczy spojrzeć na to gdzie się lepiej żyje – w wykształconej Polsce, czy głupiej Wielkiej Brytanii? To Brytyjczycy uciekają nad Wisłę, czy Polacy nad Tamizę?

 
Najbardziej przeraża mnie jednak fakt, że Polacy myślą iż szkoły mają darmowe lub prawie darmowe. Akurat na całym świecie nie ma nic darmowego, a tym bardziej szkolnictwo, które pochłania ogromne sumy pieniędzy. Postanowiłem się nieco w temacie zorientować i dowiedziałem się iż w minionym 2011 roku z budżetu państwa poszło na ten cel 37,2 miliarda złotych! To nazywacie darmową edukacją? Przecież to wy – wszyscy pracujący – płacicie podatki, które idą na ten cel. Więc wasze dzieci uczą się 13-18 lat, a wy płacicie na tę potężną machinę przez całe życie! Z racji że w Polsce jest legalnie pracujących ok. 16 milionów mieszkańców, daje więc nam to średnio ok. 2.300 zł rocznie na na jednego pracującego. Małżeństwo płaci więc rocznie 4.600 zł (czyli ponad 380 zł miesięcznie) na marnej renomy szkoły, bez względu na to, czy mają dzieci, czy nie, czy ich dzieci jeszcze nie chodzą do szkoły, czy już ją dawno skończyły. Mając 60 lat Polak nadal musi przecież płacić podatki, mimo że jego dzieci dawno już założyły swoje rodziny i dawno już do szkół nie chodzą. Przeraża mnie to tym bardziej, że tak wielu Polaków mówi o darmowym nauczaniu. Polskie szkoły są drogie i kiepskie, bo w końcu co 9 bezrobotny w Polsce to osoba z wyższym wykształceniem. A ci co mają pracę to i tak w większości w zawodzie innym niż wyuczony…

 
Bardzo drogie, jak na polskie warunki, bardzo kiepskie, jak na światowe standardy są polskie szkoły. Nie są bezpłatne. Bo do wymienionych przeze mnie powyżej kosztów należy doliczyć wszelkie opłaty na komitety rodzicielskie, opłaty na studiach (nie tylko zaocznych, ale i wszelkie powtórki egzaminów dla studentów dziennych)… no i oczywiście książki, zeszyty, przybory szkolne. Małżeństwo płacące miesięcznie 380 zł na szkołę powinno otrzymać wysoki poziom nauczania dzieci, który zapewni im w przyszłości dobry start na rynku pracy, a także darmowe książki i przybory szkolne!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Edukacja, Praca