RSS
 

Notki z tagiem ‘demografia’

Zielona Wyspa tonie…

09 sty

Nowy rok warto rozpocząć z dobrym nastrojem, tak aby towarzyszył on nam przez kolejne 365 dni. Tylko jak tu być w dobrym nastroju, skoro już w pierwszych dniach stycznia atakowani jesteśmy w mediach kolejnymi „straszakami” roku 2013. Czyli tym, że „Zielona wyspa” Donalda Tuska tonie…

 

Powinniśmy więc zadać sobie pytanie – czy Polska aby na pewno była „Zieloną wyspą”? Spójrzmy na realia.

 

W 2009 roku Polska jako jedyna w Europie miała dodatni wskaźnik PKB. Niby wskazywałoby to, że kraj nad Wisłą się rozwijał, podczas gdy reszta Starego Kontynentu stała w miejscu, bądź „cofała się”. Tylko dlaczego w 2010 roku granice Rzeczpospolitej opuściło przynajmniej 120 tysięcy Polaków? Nie wyjechali na długoterminowe wycieczki, nie ruszyli w podróż wokół świata – choćby z tego względu, że nie było ich na to stać. Te 120 tysięcy Polaków wyruszyło za granicę w celach zarobkowych, osiedlić się, znaleźć pracę, założyć rodzinę – głównie w takich państwach jak: Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Francja, Belgia, ale i Włochy oraz Szwecja. Jeśli na Zielonej Wyspie żyje się tak dobrze, to dlaczego uciekają z niej wciąż kolejni ludzie, zasilając szeregi europejskiej emigracji, która wynosi niemal 1,7 mln osób (głównie Wielka Brytania – 560 tys., Niemcy – 455 tys., Irlandia – 125 tys., Holandia – 108 tys.).

 

Z tym, rzecz jasna, wiąże się narastający problem demograficzny. Bo jak państwo ma się rozwijać, kiedy statystycznie jest coraz starsze, żyje w nim coraz więcej emerytów, a coraz mniej osób w wieku produkcyjnym?

 

Jednak wskaźniki ludnościowe to jedno, a gospodarka to drugie (choć obydwa czynniki są ze sobą mocno powiązane). Jak wiemy „Zielona wyspa” była jedynym krajem w Europie w 2009 roku, której wskaźnik PKB był dodatni. O czym to jednak świadczy? O tym, że jesteśmy krajem nisko rozwiniętym. Bo podczas kryzysu tylko kraje biedne i zacofane, kiepsko powiązane z gospodarką światową „szły do przodu” bijąc rekordy wzrostu PKB. Jednak przecież wciąż lepiej żyło się w innych krajach, nie słychać było o Niemcach czy Brytyjczykach szturmujących polskie granice, by poprawić swój status życiowy… Ponadto w 2012 roku wskaźnik wzrostu gospodarczego dla Polski nie był już taki imponujący, bo spadł poniżej tego, co zaprezentowały dużo lepiej rozwinięte Stany Zjednoczone czy ogół krajów wysoko rozwiniętych (tylko UE stała bardzo nisko, co przy jej socjalistycznej polityce wcale nie dziwi…).

 

Co ciekawe – współczynnik nadmiernego wzrostu płac za lata 2009 – 2011 pokazuje, że… tylko Polska, Litwa i Malta, jako jedyne w Europie, osiągnęły ów wskaźnik na minusie. Z czego Polska na największym minusie, bo aż -3% (Litwa -1,8%, Malta -0,1%). Płace, według wspomnianego wskaźnika, najszybciej rosły w Bułgarii (33,4%) i Rumunii (27,5%), a z krajów wyżej rozwiniętych – w Wielkiej Brytanii było to 7,6%, we Francji 7%, w Hiszpanii 14,9%, we Włoszech 14,5%, czy w Niemczech 2,9%.

 

Nawet mówienie, że zmiana PKB w stosunku rok do roku między II kwartałem 2008 a 2009 roku był w Polsce dodatni (+1,1%), wcale wiele nam nie mówi. Wcale nie świadczy o sile gospodarki. Bo w tym samym okresie Grecka gospodarka zaliczyła spadek tylko o -0,2%, podczas gdy Niemiecka -5,9%, Szwecji -6,3% a Japonii -6,4%. A który z tych krajów zbankrutował? Oczywiście „najbliższa” nam Grecja…

 

Czy „Zielona wyspa” tonie? Ekonomiści i politycy straszą, że 2013 rok będzie rokiem bardzo ciężkim. Polska gospodarka będzie dołować. Jednak czy prawda nie jest taka, że ona tonie już od dawna, a „zielone” statystyki tylko wprowadzają polskie społeczeństwo w błąd?

 

ŹRÓDŁA:


http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,10431640,120_tysiecy_Polakow_ucieklo_z_zielonej_wyspy.html


http://www.gazetatrend.pl/artykuly/404-jak-zielona-wyspa-przetrwala-kryzys


http://2.bp.blogspot.com/-iEADZ5Xy3II/TzorGzjlz_I/AAAAAAAACFY/MKcVlcDXEHU/s1600/zielona+wyspa.jpg


http://waluty.com.pl/article.php?id=55542

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Gospodarka

 

Śmierć kultury

24 gru

Lubię poczytać sobie wybitności w dziedzinie polityki, historii czy socjologii. Polacy, wbrew temu co sami o sobie myślą, mają takich wybitności wiele – jedną z nich jest Zygmunt Baumann.

 

Ta wybitna postać w 2011 roku napisała, iż jeśli Europa w przeciągu nadchodzących 30 lat nie przyjmie 30 milionów nowych imigrantów, to jej cywilizacja stanie w obliczu upadku demograficznego. Trudno się z tym nie zgodzić patrząc na wskaźniki przyrostu naturalnego, na skaczący w górę średni wiek społeczeństw Starego Kontynentu, na obciążenia społeczne związane z odkładaniem pieniędzy na emerytów, których jest coraz więcej, przy kiepskiej koniunkturze na rynku pracy…

 

Pytanie jest jednak jeszcze jedno – i dotyczy ono w dużej mierze samej Polski, która w ostatnich latach znacznie się „postarzała”, a znakomita część jej ludności wyjechała za granicę. Mianowicie czy Polska powinna otworzyć się na szerokie rzesze imigrantów? Przecież wszyscy niejednokrotnie widzieliśmy, co się dzieje, jeśli w danym państwie mieszka zbyt duża liczba obcokrajowców – wystarczy wspomnieć wydarzenia z Francji z 2005 roku i z Londynu z 2011 roku, gdzie mniejszości narodowe jak hordy barbarzyńców paliły, grabiły i niszczyły wszystko na swojej drodze. Czy taki los nie czeka też Polski, jeśli zgodzi się na przyjęcie zbyt dużej liczby imigrantów?

 

Druga sprawa – dotycząca upadku kultury. Jeśli Polska chce bronić się przed upadkiem demograficznym sprowadzając obcokrajowców, to czy nie ściągnie na siebie klęskę upadku kulturowego? Bo w końcu coraz większą rolę w państwie będą odgrywały kultury obce, napływowe, a spadnie rola (i tak już bardzo słabej w Polsce) kultury lokalnej, rdzennej, rodzimej.

 

To trudne kwestie. Ciężkie do rozstrzygnięcia. Bo jak zachęcić Polaków do tego, by prokreowali i zakładali rodziny, by się rozmnażali, by poszerzali grono swojego narodu? Na pewno nie obecnie panującą teraz polityką, która gospodarkę dusi, tłamsi, nie pozwala jej rozwinąć skrzydeł.

 

Polsce trzeba wolności. Wolności gospodarczej! Nie półśrodków, jakie stosuje się teraz, ale w pełni wolnej gospodarki opisywanej przez klasyków liberalizmu. Tylko kto się za to wreszcie weźmie?

 

Na pewno nie Platforma Obywatelska i Donald Tusk, które szermując hasłami liberalizmu wprowadzają rozwiązania socjaldemokratyczne. Nie tędy droga, panie i panowie…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Gospodarka