RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2013

Przyszła baba z SANEPIDu…

05 sie

To nie dowcip. To nie żart. To żadna prześmiewcza historia, mimo iż zaczyna się od słynnego „przyszła baba…”. Historia, którą Wam opiszę, jest jak najbardziej prawdziwa i obnaża zgnicie takiej służby, jak SANEPID. Czyli de facto służba, która ze „zgnilizną” (w przenośni i dosłownie) powinna walczyć.

Zbliżają się święta. Co za różnica – Wielkanocne czy Boże Narodzenie – tu i tu jest tak samo. Zbliżają się święta i przychodzi baba z SANEPIDu. Oj, proszę o wybaczenie, nie „baba” tylko „pani”. Chociaż, co będziemy sobie żałować, niech będzie „baba”…

Zacznijmy jeszcze raz.

Przychodzi baba z SANEPIDu, tuż przed świętami, do rzeźni. W rzeźni jak to w rzeźni… jest po prostu niezła rzeźnia, czyli nie wszystko idealnie gra, choćby z tego względu, że czasem trudno spełnić wygórowane wymagania UE, jeśli chodzi o obiekty tego typu (a żeby było śmieszniej to rzecz tyczy się z wolna podupadającej rzeźni/firmy państwowej…). Oczywiście nigdy żaden klient nie skarżył się, że produkty z rzeczonej rzeźni są złe, niesmaczne, niezdrowe, szkodliwe, a wręcz przeciwnie – mięso ich produkcji zawsze cieszyło się powodzeniem (mieli świetnego rzeźnika!). Sam niejednokrotnie zajadałem się kabanosami (istne delicje!) i kiełbasami (mniam!) ze wspomnianej rzeźni. Jednak baba z SANEPIDu ma się do czego przyczepić w związku z czym trzeba ją przekupić. W jaki sposób? Sprawa prosta – zbliżają się święta, więc baba z SANEPIDu na pewno ucieszy się, jak dostanie wałówę, znaczy się solidny kawał szynki, kilka kilogramów kiełbasy i kabanosów, do tego boczek, karkówka i schab.

I tak co większe kościelne święta sytuacja się powtarza – za pasem Wielkanoc czy Boże Narodzenie – baba z SANEPIDu się pojawia (a cała reszta roku? Na pewno strzeże sanitarnego bezpieczeństwa kraju w innych aspektach naszego życia…).

Teraz odpowiedzcie mi na pytanie, kto większy grzech popełnia:

- rzeźnik, który nie ma szans (ze względów finansowych) na spełnienie wymogów UE, więc wybiera tańszą opcję inwestycji – finansuje babę z SANEPIDu, aby tylko przymknęła oko na wszelkie „niezgodności”;

- baba z SANEPIDu, która co roku świadomie przychodzi w tym samym przedświątecznym okresie na kontrolę do dobrej rzeźni, wiedząc, że dostanie „łapówkę”, wręcz już jej oczekując?

I tak oto instytucja odpowiedzialna za bezpieczeństwo sanitarne państwa samo gnije od środka…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Polacy, Polska