RSS
 

Archiwum - Marzec, 2013

Podatek podatkiem podatek pogania

20 mar

Czasem mam wrażenie, że Polacy to naród, który nader wszystko miłuje podatki. Bo Polacy dążą do tego, żeby opodatkować wszystko…

Będąc w Polsce pamiętaj, że dając napiwek kelnerowi, czy barmanowi, cała suma nie wpada do jego kieszeni. A przynajmniej nie powinna wpaść, bo zgodnie z przepisami zadowolony klient daje napiwek obsługującej go osobie i 18% z tego Urzędowi Skarbowemu. Bo Urzędowi Skarbowemu też się coś należy z racji, że porządnie zjadłeś i jesteś zadowolony z obsługi…

Chcesz zaoszczędzić? Proszę bardzo, państwo chętnie zaoszczędzi razem z Tobą. Biorąc 19% z zysków z Twoich oszczędności (podatek Belki). W ten sposób rozumiane jest w Polsce „oszczędne państwo”.

Rodzic daje Ci pieniążki do ręki, bo chce Cię wspomóc w zakupie mieszkania, samochodu, komputera, porządnej lustrzanki, wakacji za granicą, albo po prostu daje Ci np. 20.000 zł, bo cię kocha? Zależnie od darowanej kwoty płacisz od 3 do 7% podatku. Bo twój rodzic kocha też przerośniętą polską administrację, więc obdarowuje i jej budżet.

Nagle dowiadujesz się, że Twój zapomniany wujek był milionerem i po śmierci przepisał Ci spadek? Swoją radością dzielisz się z Matką Ojczyzną, a matka, jak to matka – twoja rodzina, więc i jej przypadnie udział w Twoim spadku… zależnie od kwoty – od 3 do 15%.

Kupujesz auto? Czyli Twoje pieniądze zmieniają postać – z papierowej na stalowo-szklano-sztucznotworzywową. Teoretycznie masz tyle samo pieniędzy, tylko w innej formie… Nie, wcale nie! Skarbówka twierdzi, że się wzbogaciłeś (lepiej trza było trzymać pieniądze na koncie, niech zżera je powoli inflacja…). Dlatego płacisz 2% podatku od wzbogacenia!

Jak dla mnie to jeszcze brakuje podatku od ulgi czy też od zwrotu podatku. Bo w końcu to też zysk obywatela. Dlatego dostając zwrot podatku z PIT-a, Urząd Skarbowy powinien od razu odliczyć sobie kilkanaście procent podatku… od Twojego zysku.

Powinien być też podatek od tego, że sam sobie ugotowałeś obiad. Bo zaoszczędziłeś, w końcu nie musiałeś płacić restauracji… a w tym przecież i kucharzowi, który z wydanych przez Ciebie pieniędzy otrzymuje pensję. Przez Ciebie tej pensji nie otrzyma, a państwo nie otrzyma podatku. Czyż źle myślę? Panie i Panowie Polacy Opodatkowani?
 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Gospodarka, Polityka

 

Syndrom przemądrzałego Polaczka

13 mar

Polacy to naród dumny – a dumny jest w każdym calu swego jestestwa. Nie tylko na płaszczyźnie historii – jakże przecież pięknej, bogatej, ale i zarazem tragicznej. Polacy to naród dumny do tego stopnia, że momentami wręcz pyszałkowaty.

Będąc ostatnio na zakupach w jednym z większych marketów skorzystałem z kasy samoobsługowej, głównie z racji, że ustawiona przed nią kolejka szła szybciej niż pozostałe. Zresztą, często korzystam z kas samoobsługowych, jest to dla mnie wygodne i szybkie rozwiązanie. Tym razem miałem jednak przy sobie bony zniżkowe, z których chciałem skorzystać, dlatego też zaraz po skasowaniu wszystkich produktów, nie widząc na ekranie przycisku „WYKORZYSTAJ BONY” lub czegoś podobnego, zawołałem panią z obsługi, by udzieliła mi pomocy.

- Musi pan najpierw skończyć kasowanie produktów.

Rzuciłem szybko okiem na moją kasę, czy przypadkiem nie zostawiłem nieskasowanego produktu. Wszystko było w porządku.

- Skończyłem już – potwierdziłem na głos.

- Nie, nie skończył pan – odpowiedziała niemal natychmiast, z wyraźnym poczuciem wyższości intelektualnej w jej dźwięcznym i stanowczym głosie, a błysk w jej oku sugerował, że jestem jakimś imbecylem.

- Już skoń…

- Nie skończył pan! – poczułem się jak strofowany uczniak, a ona była nie tylko uparta, ale i wręcz niemiła. Z jej tonu głosu, pełnego buty, spomiędzy wierszy słów, którymi mnie raczyła, przebijała jej osobista opinia na mój temat: „co za idiota!”.

Oczywiście pani chodziło o to, by na ekranie dotykowym kliknąć button „Koniec”. Nie mogła jednak tego spokojnie powiedzieć, wytłumaczyć, musiała pokazać, gdzie jest moje miejsce, jak głupi i tępy jestem… (a wcześniej nie kliknąłem „Koniec”, obawiając się, że wówczas już nie będzie możliwości skorzystania z bonów – zresztą, po to ona tam jest, aby klientowi wytłumaczyć co i jak)

Czy w ten sposób odreagowywała to, że pracuje jako zwykła pomoc w markecie za marne 1.400 zł, może 1.600 zł miesięcznie? Ja wiem, że każdy ma swoje ambicje, ale to nie moja wina, że nie jest ona kierowniczką czy dyrektorką całego marketu i nie zarabia tych 8.000 zł, na które bezsprzecznie jej wybitny umysł zasługuje. A już na pewno klient jest ostatnią osobą, którą można „poniżać”, nawet w tak drobny sposób, by poczuć się kimś lepszym.

Niestety nie mogę powiedzieć, by był to odosobniony przypadek tzw. „syndromu przemądrzałego Polaczka”, jakiego byłem ofiarą, czy świadkiem:

- starsza pani wsiada do autobusu kursu międzymiastowego z pytaniem czy kierowca mógłby otworzyć dla niej luk bagażowy. „Przecież jest otwarty” – odpowiedział nieuprzejmy kierowca. „Próbowałam otworzyć, ale jest chyba zamknięty, bo nie mogłam…”. „Otwierać pani nie umie?” – wzburzony kierowca omal się nie opluł w nerwach. Wysiadł jednak z autobusu, chwycił klamkę luku bagażowego i… zdziwił się. Jeszcze chwilę się siłował, aż wreszcie poszedł po kluczyk od zamka.

- rozmawiam raz z pewną znajomą, która właśnie wróciła z wakacji w Egipcie. Zapytałem: „jak pogoda?” będąc ciekawym czy dało się wytrzymać w obecnym tam upale, czy raczej przygrzewało, że nawet w cieniu nie szło wysiedzieć. Popatrzyła na mnie jak na idiotę, dumnie uniosła głowę, jakby nie chciała patrzeć na gorszego od siebie i przemądrzałym tonem odpowiedziała: „Cały czas lało, wiesz?”. Pokiwała głową, jakby chciała powiedzieć „co za debil” i poszła dalej, zupełnie mnie ignorując.

- innym razem stoję przy kasie marketu i czekam na swoją kolej. Pani przede mną kupowała zabawkę, jednak zrezygnowała z jej zakupu, gdyż cena, jaką wybiło na kasie nie zgadzała się z prezentowaną na dziale. Wezwana została pracownica działu, która od razu z miała pretensje do klientki: „dupę mi pani zawraca”. Klientka była w lekkim szoku, zresztą ja też, bo co to za tekst do osoby, na której zarabia się pieniądze? „Nie moja wina, że macie nieporządek na dziale” – broniła się klientka. „Co mi tu pani gada? Trzeba patrzeć co się bierze!” – miałem wrażenie, że pracownica wpada w skrajną furię, aż ciężko to opisać za pomocą kilku słów… „Ta zabawka była wrzucona do jednego kosza z innymi zabawkami po przecenie!” – klientka nie wytrzymała i również podniosła głos. Nie dziwię się. „Ludzie, ślepi jesteście i głupi, czy co? Przecież to widać, że ta zabawka jest inna, niż pozostałe”. „Wszystkie były inne. Nie będę biegała po całym dziale i sprawdzała, czy ta zabawka na pewno jest po przecenie, bo macie burdel!”. „Sama masz w domu burdel… Przyszła taka lafirynda i będzie mi mówić, że mam nieporządek na dziale, sama lepiej wiem co mam, jak jesteś ślepa to nie przychodź na zakupy”. Ręce opadają.

Pewnie znalazłoby się więcej takich historii. Ale moja pamięć jest ulotna, jak inteligencja niektórych ludzi.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Polacy